trzy dni w Bamako
Trzy dni zasłużonego odpoczynku!
Miasto ma swój urok, jednakże spacerowanie nocą nie należało do
relaksujących. Białe twarze wyróżniają się w tłumie. Oczywiście nic się nie
stało a same zdjęcia (choć piękne) nie oddają pełni obrazu widzianego na
żywo :)
Miasto ma swój urok, jednakże spacerowanie nocą nie należało do
relaksujących. Białe twarze wyróżniają się w tłumie. Oczywiście nic się nie
stało a same zdjęcia (choć piękne) nie oddają pełni obrazu widzianego na
żywo :)
30.01.2011 / 23:00 - impreza pożegnalna
Na imprezę dojechaliśmy zniszczonym autobusem "komunikacji miejskiej"
Przeżycie :)
Po rozdaniu nagród i po wyróżnieniach zaczęła się prawdziwa zabawa!
Przeżycie :)
Po rozdaniu nagród i po wyróżnieniach zaczęła się prawdziwa zabawa!
30.01.2011 / 18:00 - pod śpiącym wielbłądem
Hotel okazał się być wyśmienity. Rzuciliśmy się w wir połączeń ze znajomymi
oraz w inny wir - basenowy. Prysznic z wodą (co nie zawsze jest takie
oczywiste) zaskoczył nas miło ;)
oraz w inny wir - basenowy. Prysznic z wodą (co nie zawsze jest takie
oczywiste) zaskoczył nas miło ;)
30.01.2011 / 15:00 - Meta
Uściskom i wzruszeniom nie było końca. Każdy czuł się wygranym. Zmagania z
piaskiem błotem (ba, nawet z oceanem), pomoc dzieciakom, współpraca wielu
drużyn niezależnie od wysiłku włożonego w pomoc innym OPŁACIŁA SIĘ.
Nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi, jakimi byliśmy uruchamiając silnik na
początku wyprawy. Więcej doświadczeń, pokory, woli walki.
piaskiem błotem (ba, nawet z oceanem), pomoc dzieciakom, współpraca wielu
drużyn niezależnie od wysiłku włożonego w pomoc innym OPŁACIŁA SIĘ.
Nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi, jakimi byliśmy uruchamiając silnik na
początku wyprawy. Więcej doświadczeń, pokory, woli walki.
Niestety, elektroniczny pamiętnik nie jest w stanie opisać wszystkiego
słowami, nawet wspieranymi materiałem zdjęciowym. Afrykę trzeba zobaczyć
osobiście.
Tu nawet Droga Mleczna jest bardziej kontrastowa niż gdziekolwiek indziej.
Marzenia spełnione. Kolejne już w drodze ;)
30.01.2011 / 09:20 - Opowiadali nam wczoraj co znaczą obyczaje
Młodzi ludzie wieczorem opowiadali o zwyczajach w Mali. Dziwili się naszym
(np.:jak dziesięciolatek nie może jeździć motocyklem) i tłumaczyli ichnie.
Punktualnie o 23 podziękowali grzecznie za konwersacje i poszli do domu.
Rano przyszli nas pożegnać. Ich imiona są trójczłonowe- nie zdołam ich
napisać.
(np.:jak dziesięciolatek nie może jeździć motocyklem) i tłumaczyli ichnie.
Punktualnie o 23 podziękowali grzecznie za konwersacje i poszli do domu.
Rano przyszli nas pożegnać. Ich imiona są trójczłonowe- nie zdołam ich
napisać.
Szybko zleciało. Ostatni wspólny biwak. "Soltery", "Larixy" oraz
"Defendery" zdecydowały się przegadać pół nocy i zacieśnić kontakty.
"Lokalesi" przypatrywali się nam. Wkrótce i z nimi nawiązaliśmy dialog.
Zaowocowało niewielkim opóźnieniem w pobudce (oczywiście byli też tacy co na
briefing poszli o czwartej :) )
"Defendery" zdecydowały się przegadać pół nocy i zacieśnić kontakty.
"Lokalesi" przypatrywali się nam. Wkrótce i z nimi nawiązaliśmy dialog.
Zaowocowało niewielkim opóźnieniem w pobudce (oczywiście byli też tacy co na
briefing poszli o czwartej :) )
29.01.2011/ 17:00 - Panowie w smokingach
... otworzyli swoja trumne .... i wyciągnęli ... kupioną w wiosce ...
kozę....
Koza smakowała wyśmienicie!
kozę....
Koza smakowała wyśmienicie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

